środa, 15 października 2008
Wokół wzburzone morze, tylko Twoja dłoń - stały ląd.
Świat szybki jak, młody wiatr pędzi co tchu
I nie ma czasu na miłość już.
Więc proszę Cię blisko bądź, kochaj mnie
Trwaj przy mnie, bo wokół wzburzone morze
Tylko Twoja dłoń. To stały ląd.
Żyj z całych sił, życie tli się płomieniem tu
Wątłym i łatwo zagasić go.
Więc proszę Cię blisko bądź, kochaj mnie
Trwaj przy mnie, bo wokół wzburzone morze
Tylko Twoja dłoń. To stały ląd.
Co los chce dać lub zabrac mi.
Dziś oprócz Ciebie wiem, nie mam nic. 2x
Więc blisko bądź i kochaj mnie
Trwaj przy mnie, bo wokół wzburzone morze
Tylko Twoja dłoń. To stały ląd.
Stały ląd.
Z braku czasu chyba coraz częściej będę wrzucał same piosenki. Jednocześnie blog upodobni się do swojego starszego brata: animal-city.blog.onet.pl. Jednocześnie zapowiadam przeniesienie zawartości tego bloga na platformę Bloggera.
poniedziałek, 13 października 2008
To co dobre
Zamknięta w sobie szukasz ucieczki
Boisz się wyjść, boisz się chcieć
Wiem jak jest trudno strach przezwyciężyć
Na przekór życiu nadawać mu sens
Wszystkim nam brakuje szczęścia
Masz to, na co godzisz się
Każda droga jest łatwiejsza
Gdy widzisz to, co dobre jest
Mam dużo sił, lecz ufać nie będę
Choć dobry los dał co chciałam mieć
Kiedyś dla ciebie byłam diamentem
Zmienił mnie czas, zmieniły mnie łzy
Wszyscy tak pragniemy szczęścia
Masz to, na co godzisz się
Każda droga jest łatwiejsza
Gdy widzisz to, co dobre jest
Wszystkim nam brakuje szczęścia
Masz to, na co godzisz się
Każda droga jest łatwiejsza
Gdy widzę to, co dobre jest
wtorek, 1 stycznia 2008
Camila - Nanga tu feo
Oto tekst:
Paguinica bena nesalulu
Bushilaca benanga espirolo
Bushilaca benanga espirolo
Nanga ti feo, ti feo granachi
Negidubi lachi do
Nesachaga nalelli
Nanga ti feo, ti feo granachi
Negidubi lachi do
Nesachaga nalelli
Si alguien habla de mi
Mi negrita
Si alguien te habla de mi
En tu presencia
Diles que yo soy tu negro santo
Diles que yo soy tu negro santo
Yo soy un feo, un feo que sabe amar
con todo su corazón y no te ha de olvidar
Yo soy un feo, un feo que sabe amar
con todo su coraz�n y no te ha de olvidar
Paguinica bena espadaguini
Paguinica bena nesalulu
Bushilaca benanga espirolo
Bushilaca benanga espirolo
Nanga ti feo, ti feo granachi
Negidubi lachi do
Nesachaga nalelli
Nanga ti feo, ti feo granachi
Negidubi lachi do
Nesachaga nalelli
środa, 26 września 2007
Raúl - Una vida
Tym razem proponuję coś mniej wyszukanego, nie kipiącego może kwestiami do przemyśliwań filozoficznej, ale na pewno nie pozycję badziewną.
Znając/nie znając mojego zamiłowania do muzyki latynoskiej na tym blogu pojawi się wielu niczego_sobie_wzgądających panów. Mam tendencję do grzebania w sieci w/g algorytmu:
- Zauważam płytę z nienaganną okładką
- Ściągam
- Słucham
- Jeśli (Wartość_artystyczna > Subiektywna_granica) słucham dalej
Dodam tylko, że ma skormna intuicja zwykle się nie myli i ściągam płyty dobre.
Dodam do tego, że muzyka łacińska w jakiej się lubuje jest daleka on mainstreamu postaci Lopez, Mebarak, Rubio. Wykonawców tych zwykle nie spotkacie w MTV, ani w naszych radiach. Na próżno często szukać ich w sklepach muzycznych. Ale są dobrzy. Zwykle to debiutanci, z jedną, dwiema płytami na karku, niskobudżetowo, niskonakłądowo. Czasem longlpleje są wydawnictwami bez- lub jednosinglowymi.
To nie oznacza, że prezentuje cokolwiek. Dla mnie pewne warunki powinny być spełnione. Omówmy na przykładzie Raúla Fuentesa, którego płytę "Una vida" pokrótce z'reklamuje.
- Artysta powinien śpiewać. Dobrze śpiewać! Nie mówię o bezwarunkowej czystości dzwięku - to oczywiste. Oczekuję dobrego warsztatu, mocnej emisji, niebanalnej barwy. (Kocham Cię za to Raúl :P)
- Rytm, konwencja. Latino to latino. W gatunku zawiera się wiele stylistyk. Dla wielu niestety latino to reggaeton. Wypłynął po torturującej Shakirze, i wychodzą całe płyty gdzie jedna piosenka od drugiej jest nieodróżnialna. Boli to bardzo. Ja po muzyce latynoskiej spodziewam się bardziej czegoś w rytmie chacha, jive'owego. Pełnego życia a nie bouncujących bioder. Jest oczywiście jeszcze salsa, ale tą zostawmy Markowi Antoniuszowi.
- Ballady - ballada latino = kipiąca seksem rumba. Inaczej być nie może.
- Ostanio lubuję się także w elementach r'n'b, ale one jakoś kojarzą mi się z Lopezką. Czytaj kojarzą mi się źle. A ta Lopezka po byciu Antniuszową [Como ama una mujer] znowu powraca zacierając znaczenie słowa latino. Hay, hay, hay...
- Aranżacja: dobra, zaskakująca. W moim odtwarzaczu tego przykład: Fácil de Amar Rytmika rythm&bluesowa połączona z motywem symfonicznym. Brawo. Wszystko co wyżej można również odnaleźć.
Lista utworów:
- Bombón
- Espía
- Pase lo que pase
- Lágrimas
- Loco
- Desperados
- Fácil de Amar
- La verdad
- Esta vez
- Puede que estorbe la luna
- Una vida
piątek, 14 września 2007
Całkowite zaćmienie (1995)
Ta płaszczyzna filmu zdaje się dominować. Nie łatwo jednak wyłuskać jednoznacznej oceny, przypisać kokretne postawy bohaterom. Przez całe 1,5 h przewija się przede wszystkim ogromny dynamizm psychologiczny. Można Agnieszce Holland zarzucić, że dynamizm ten jest tak ogromny, że brakuje czasu, by przyjrzeć się bohaterom.
O definicję pojęć: miłość, gdy Rimbaud w imię miłości wbija nóż w rękę Verlaine'a, trudno się pokusić. Emocje, alkohol, opium, normy społeczne, zależności finansowe, pożądanie umysłu, ciała targają bohaterami, by doprowadzić ich do tragicznej klęski.
Film według mnie przeładowany treścią i funkcjami. Zmiennością nie daje czasu, by zidentyfikować się z bohaterem, a tym samym dokładniej odczytać przekaz.
Całkowite zaćmienie, Total eclipse, Francja 1995,
reż. Agnieszka Holland
Leonardo DiCaprio - Arthur Rimbaud
David Thewlis - Paul Verlaine
Więcej:
[+] Całkowite zaćmienie (1995) - o filmie - FILMWEB.pl